1. Przygotowane przez Panią, na Dekoral Fasion, aranżacje kolorystyczne do wnętrz to bardzo różnorodne propozycje. Skąd czerpała Pani inspiracje?
EM: Kolory to jeden z najważniejszych elementów w moim życiu, tak prywatnym, jaki i zawodowym. Towarzyszą mi w połączeniu z muzyką tworząc obrazy, które składają się na mój własny krajobraz. Są tam tłem, ramą, szkicem, czasami werniksem obrazów, które maluję. Sen i środek stanowią zawsze emocje. One tak jak nasze życie są niezwykle zmienne, trudno jest zachować jeden kolor myśli czy uczuć. Podróżując po świecie, poznając ludzi, kultury, czytając kolejne książki, zaliczając kolejne wschody i zachody słońca tworzę własne barwy.
Dekoral to bogactwo setek kolorów. Te, które wybrałam są specyficznym pękiem kluczy. Po przekręceniu zamka każdy z nich otwiera kolejne możliwości. Zaglądając na paletę barw Dekoralu wystarczy odnaleźć sąsiadów z tej samej strony by rozwinąć swoje pomysły, wzbogacić aranżację, nadać im tak zwane półtony.
2. Chyba nie bez powodu, w każdej z tych propozycji, w te same kolory "ubiera" Pani i wnętrze, i kobietę (modelkę). Każda kolorystyczna aranżacja wnętrza została przez Panią artystycznie "przetłumaczona" na określony typ (wizerunek) kobiety...
EM: Jeżeli chcemy stworzyć luksusowy świat i same chcemy być elementem tego luksusu, to dobrze jest zachować jakąś koncepcję i logikę. Każdy z nas ma ulubione barwy w otoczeniu, w których dobrze się czuje. Nasze wnętrza muszą być trochę spokojniejsze. Ciuchy możemy zmieniać kilka razy dziennie, burzyć i budować wizerunek według nastroju chwili. Wnętrze służy nam dłużej. Przebywamy w nim codziennie i nie możemy każdego dnia urządzać malowania. Ale tak jak w ubraniach, tak i we wnętrzarstwie obowiązują pewne trendy. Z reguły pokrywają się one kolorystyczni lub uzupełniają. Luksusem jest oczywiście, jeżeli nasza garderoba jest np. w ulubionych i bardzo trendy obecnie czerwieniach, a do tego nasze ściany będą miały także modny czerwony kolor. Abstrakcją, a może tylko odwagą byłoby stworzenie pokoju z czterema czerwonymi ścianami, ale jedna czerwona ściana lub sufit to już trend a nie ekstrawagancja. Czerwień flamenco i jedwabny popiel pasują do siebie oraz wielu koncepcji współtworzących charakter pomieszczenia. Są dobrym tłem, ale mogą też stanowić sedno.
3. Mówiąc o kolorach i o ludzkich nastrojach czy temperamentach używamy często tych samych określeń, typu: „gorący”, „radosny” lub „stonowany”, „chłodny”. Czy tworząc poszczególne kompozycje kolorystyczne miała Pani na myśli konkretnego adresata? Osobę o określonym usposobieniu?
EM: Rzadko tworząc dedykuję coś konkretnej osobie. W zasadzie tworzę dla zbioru cech – piękna, eteryczna, zmysłowa, niebanalna, intrygująca, dobra i mądra. W zasadzie te same cechy można odnieść do wnętrza – piękne, zmysłowe, niebanalne, dobrze i mądrze skonstruowane, ozdobione, urządzone …
4. Za pomocą koloru możemy przeprowadzić najszybszą i najbardziej widoczną metamorfozę pomieszczenia? A jak bardzo kolor „zmienia” człowieka? W jakim stopniu działa na nasz nastrój, psychikę? Jakie „konsekwencje” niesie ze sobą przebywanie w otoczeniu, w którym przeważają określone barwy (szare kontra kolorowe)?
EM: Wszystko zależy od osobowości człowieka. Jeżeli mamy do czynienia z np. włoskim, gorącym temperamentem to możemy go podkreślać ciepłymi kolorami lub zabawnie studzić. Ludzi zimnych, możemy rozgrzać lub pozwolić im zachować temperaturę w lodowej komnacie. My wybieramy, my decydujemy. Nic na przekór, żadnych radykalnych rewolucji, jeżeli tego nie czujemy. Musimy wiedzieć, że wszystkiego należy uczyć się stopniowo. Zmiany najbezpieczniejsze są wtedy, kiedy następują powoli. Najmniej je odchorowujemy. Metamorfoza już jako słowo jest dość złożona. Jestem za zmianami, za poszukiwaniem nowych rozwiązań, ale z kolorami nie zawsze jest tak, że ktoś, kto lubi szare taki jest też w środku. Często zasłaniamy się, maskujemy lub zwyczajnie boimy uzewnętrzniać barwy, które w sobie nosimy.Unifikacja jest cechą większości wydaje się bezpieczna. Mocne kolory i ekstrawagancje wyrażają z reguły ludzie odważni, weseli, spontaniczni, spełnieni i co chyba jest dość ważne odporni na krytykę.
5. Co to dla Pani znaczy: „bezpieczny” i „niebezpieczny” kolor?
EM: Kolor bezpieczny to taki, który nie zobowiązuje do dalszego ciągu, według którego musimy dalej konstruować nasz świat. Bywa tłem, uzupełnieniem taką trochę wodą do herbaty☺.
Kolor niebezpieczny zobowiązuje, łatwo jest popełnić błąd, źle zbudować relacje z pozostałymi elementami. Bywa drażliwy dla światła, pory roku, dnia, nie daje się wkomponować. Ale jak to bywa z trudnymi i niebezpiecznymi rzeczami, ten, kto się skusi na niebezpieczeństwo i umiejętnie,spokojnie dopasuje najdrobniejsze nawet szczegóły ma szanse na spektakularny sukces.
6. Większość z nas wybiera łagodne kolory (dotyczy to zarówno naszych ubrań, jak i wystroju wnętrza)? Dlaczego?
EM: Boimy się. I to bardzo różnych konsekwencji. Jedni własnych ograniczeń inni bólu głowy, a jeszcze inni krytyki sąsiada. Zachowujemy się letnio, bez zbędnych kierunków ekstremalnych. Boimy się w naszym klimacie być rajskim ptakiem. Wróble królują na naszych balkonach, wróble stoją na przystankach autobusowych i czasami wiosną ktoś ustawi na parapecie kanarka. To znamy, to nasza tradycja. Ale im więcej jeździmy, zwiedzamy świat, zaglądamy za różne drzwi i balkony, tym odważniej przenosimy na nasze ściany.
7. Czy można to zmienić? „Otworzyć” ludzi na kolor we wnętrzu? Czy istnieje jakiś sposób na to, byśmy polubili żywe kolory?
EM: Boimy się tego, czego nie znamy, kolor jest zaraźliwy i myślę, że jest to wspaniała choroba przenoszona przez kontakt.


